Skip to main content
Polska Sp. z o.o. | Master Franchisee
 

Ta strona korzysta z ciasteczek.
Więcej możesz dowiedzieć się tutaj

Blog

Bardzo atrakcyjne oferty czy wzorowo sporządzone umowy wcale nie gwarantują finalizacji transakcji. Zidentyfikowanie osoby decyzyjnej to klucz do dalszych sukcesów w procesie sprzedaży.

O rekomendacjach można pisać i mówić naprawdę wiele. Jak wiadomo stanowią one dosłownie niewyczerpalne źródło zdobywania nowych klientów. Jednakże forma ta charakteryzuje się niewykorzystanym potencjałem. Wciąż jeszcze dominuje pogląd, że przecież klient nie podzieli się opinią, więc po co marnować czas na to, co i tak się nie wydarzy... My uważamy, że warto zabiegać o rekomendacje, dlatego serdecznie zapraszamy do zapoznania się z materiałem przygotowanym przez naszą specjalistkę!

Drogi sprzedawco, zapewne słyszysz stosunkowo często, że Twoje dni w pracy sprzedawcy są policzone. Przy dużej dozie szczęścia, popracujesz jeszcze rok, dwa, może trzy. Zależy, co sprzedajesz i jak sprzedajesz, ale jest ciężko i będzie jeszcze ciężej. Klienci zaczynają na potęgę kupować w sieci, rynek e-commerce w zawrotnym tempie rośnie. Za chwilę więc nie będziesz w ogóle potrzebny. Czarny scenariusz? Niekoniecznie! 

Zestawienie szans sprzedażowych najczęściej wiąże się z płonnymi nadziejami na ogromny zysk. I im jest większe, tym więcej w nim obietnic niż zrealizowanych założeń. Tak więc można pokusić się o stwierdzenie, że pipeline dość często może kojarzyć się z bańką mydlaną. Prognozy pękają w mgnieniu oka i zamiast sukcesu pozostaje nam tylko poczuć smak porażki... Dlaczego tak się dzieje? 

 

 

Żyjemy w czasach, w których coraz więcej firm narzeka na brak kompetentnych ludzi do pracy. Mamy „rynek pracownika”, i to świadomego pracownika, który zdaje sobie sprawę ze swojej pozycji rynkowej. Jednocześnie wielu managerów nadal ślepo jeszcze wierzy w „kult pracy” i w to, że jego ludzie będą dawali z siebie wszystko, żeby realizować cele – „w końcu płacimy im pensję…”

Jaką jedną rzecz powinno się zrobić w obszarze sprzedaży, aby po jej zrobieniu wszystkie pozostałe stały się dużo prostsze albo po prostu zbędne?

Jeśli jeszcze nie potrafisz znaleźć dobrej odpowiedzi na to pytanie, to serdecznie zapraszamy do zapoznania się z artykułem. Dzielimy się z Wami przemyśleniami w kontekście książki "Jedna rzecz". Publikacja sprawiła, że nasza specjalistka Gabriela Bajer postanowiła stworzyć naprawdę inspirujący materiał. 

 

Potrzeby klienta zbadane, oczekiwania doprecyzowane, wachlarz rozwiązań na stole. Wszystko poszło, jak należy. Czy na pewno? A co zrobisz, gdy usłyszysz „Muszę się zastanowić...”? Te słowa wprowadzają każdego, nawet najbardziej doświadczonego handlowca w stan konsternacji, a wbrew pozorom słyszysz je bardzo często. Na szczęście mamy na to metodę.

Każdy klient chce poczuć, że jest ważny i że my, handlowcy, zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby dostał to, czego aktualnie oczekuje i potrzebuje. Zgadza się, jednak musimy przy tym pamiętać, że pełne zainteresowanie klienta zdobędziemy tylko wtedy, gdy on poczuje do nas zaufanie. Osiągnięcie tego wbrew pozorom nie jest tak trudne i czasochłonne. A więc jak to zrobić? Dzięki badaniu potrzeb! Im więcej wiesz o kliencie, tym łatwiej zaproponować produkt bądź usługę, z której w pełni będzie zadowolony. Ale pamiętaj, że w tym procesie nachalność może przynieść więcej szkody niż pożytku... Czytaj dalej, aby dowiedzieć się, jak uniknąć sprzedażowego faux pas.

Kilka tygodni temu miałam okazję poprowadzić warsztat z networkingu dla zespołu sprzedawców. Byli to otwarci ludzie, dynamiczni i zabawni, którzy nie mają żadnego problemu z zawieraniem nowych prywatnych znajomości, ale z jakiegoś powodu nie czują się swobodnie w networkingu biznesowym.

Okazało się, że w pracy często uczestniczą w rozmaitych eventach, mają okazje do networkingu, ale nie mają sukcesów. Szybko ustaliliśmy, że największy problem mają już na wstępie, czyli przy rozpoczynaniu rozmowy. Od managera dostali wskazówkę: „Podejdź i zagadaj. To proste.” Żadnych konkretów co do tego, JAK zacząć taką rozmowę.

Czy wiecie, jak w Wietnamie poluje się na małpy? Zastawia się na nie smakowite pułapki. Do pnia drzewa myśliwi przypinają łańcuchem pękaty, wypełniony małpimi przysmakami dzban o bardzo wąskiej szyjce. Przynęta jest na tyle kusząca, że małpa schodzi nocą z drzewa i wsuwa do niego rękę. Z łatwością chwyta smakołyki, zadowolona ściska je w łapie. Lecz pięść jest zbyt duża, aby wysunąć ją z powrotem przez wąską szyjkę. I tak oto małpa sama staje się zdobyczą. Być może jest to dość brutalne porównanie, jednakże zasada ta ma praktycznie takie samo zastosowanie w tzw. dżungli handlu. W tym artykule wyjaśnię, jak to możliwe.